Niedzielny mecz PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Legią Warszawa a GKS Katowice zafundował kibicom prawdziwe emocje. Mecz rozpoczął się od szoku dla gospodarzy, którzy w 25. minucie musieli uznać wyższość Adama Zrelaka, strzelającego głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Legia, pomimo szybkiego ciosu, wzięła się do pracy.
Zaledwie trzy minuty później, Radovan Pankov popisał się znakomitym dośrodkowaniem, które wykorzystał Steve Kapuadi, wyrównując wynik. To otworzyło drzwi do zdecydowanej dominacji Legii. W doliczonym czasie pierwszej połowy zespół z Łazienkowskiej zorganizował błyskawiczną kontrę, zakończoną golem Kacpra Chodyny, co dało Legii przewagę 2:1 przed przerwą.
Po zmianie stron, Legia nie zamierzała zwalniać tempa. W 61. minucie do siatki trafił Arkadiusz Jędrych, który pechowo wpakował piłkę do własnej bramki. Chwilę później Rafał Augustyniak zdecydował się na strzał z dystansu, który po rykoszecie wpadł do siatki, ustalając wynik na 4:1.
Dzięki tej wygranej Legia zdobyła cenne punkty, jednak nadal traci dziewięć punktów do lidera, Lecha Poznań, który również wygrał swój mecz. Legia obecnie zajmuje piątą pozycję w tabeli z 22 punktami. W najbliższej kolejce, 3 listopada, zmierzy się z Widzewem Łódź, co będzie kolejną szansą na poprawę sytuacji w tabeli. Czy podopieczni Goncalo Feio będą w stanie włączyć się do walki o tytuł mistrza Polski?