GKS Katowice przegrał z Żiliną 1:2 w pierwszym meczu eliminacji do europejskich pucharów. Powrót do Europy nie zapowiada się dobrze.
Po pięciu minutach GKS rozpalił nasze nadzieje. Niestety, z biegiem czasu one coraz bardziej gasły. Po udanym początku było już tylko gorzej i to Słowacy są w lepszej sytuacji przed rewanżem w Katowicach. I trzeba przyznać, że wygrali w pełni zasłużenie. Przy Nowej Bukowej z pewnością zupełnie inaczej wyobrażali sobie powrót na europejskie boiska po wielu latach przerwy.
Wszystko zaczęło się w najlepszy możliwy sposób. Zaledwie kilka minut i GKS pokazał to, co było jego największą bronią w poprzednich rozgrywkach – skuteczne wykorzystanie stałego fragmentu gry wykonywanego przez Bartosza Nowaka. Na tym się jednak zakończyły popisy graczy z Nowej Bukowej. Żilina wygrała w pełni zasłużenie, mimo że po drugiej bramce specjalnie nie forsowała tempa.
MSK Żilina – GKS Katowice 2:1. Nieudany powrót na europejskie boiska
GKS bardzo dobrze wszedł w mecz. Odważnie, bez kompleksów, bez takiego przesadnego respektu względem rywala i to błyskawicznie przyniosło efekty. Niby nowy sezon, a piłkarze Rafała Góraka popisali się jednym ze swoich największych atutów z zeszłych rozgrywek.
Stały fragment, dośrodkowujący Bartosz Nowak, strzelający jeden z rosłych stoperów. Dokładnie tak było i tym razem. Po centrze z rzutu rożnego Lukas Klemenz spowodował szał radości u licznej grupy przyjezdnych fanów.
Nie ma to jak stały fragment gry
GKS Katowice wychodzi na prowadzenie w Żylinie! Lukas Klemenz był bezkonkurencyjny w powietrzu
OGLĄDAJ
https://t.co/Q5AkhsGFUy pic.twitter.com/CXGiehLuco
— TVP SPORT (@sport_tvppl)















