Jeszcze dwa tygodnie temu mało kto poza fanami tenisa kojarzył to nazwisko. Dziś Maja Chwalińska jest o jeden mecz od tenisowej nieśmiertelności — w sobotę zagra w finale Roland Garros 2026. Polka przyjechała do Paryża grać w kwalifikacjach, a wygrała dziewięć meczów z rzędu i jako pierwsza kwalifikantka w historii turnieju zameldowała się w wielkim finale. To jedna z tych historii, które w tenisie zdarzają się raz na dekadę.
W tym artykule znajdziesz wszystko: gdzie oglądać finał, całą drogę Mai mecz po meczu, historię z jej strojami, która podbiła internet, oraz to, jak eksplodował jej Instagram. Po kolei.
Gdzie oglądać finał Roland Garros z Mają Chwalińską?
Finał singla kobiet Roland Garros 2026 odbędzie się w sobotę 6 czerwca 2026 na słynnym korcie Philippe-Chatrier w Paryżu. Początek meczu zaplanowano na godzinę 15:00 czasu polskiego (nie wcześniej niż 15:00 czasu lokalnego).
Gdzie obejrzeć finał Mai Chwalińskiej?
W otwartej telewizji: finał pokaże TVN — początek transmisji o 15:00 (komentują Justyna Kostyra i Lech Sidor).
Eurosport 1 i online: studio startuje już o 14:00, a mecz obejrzysz także w Playerze oraz HBO Max.
Jeśli planujesz oglądać z bliskimi — zarezerwuj sobotnie popołudnie. To pierwszy finał wielkoszlemowy z udziałem Polki od czasów wielkich sukcesów Igi Świątek i wydarzenie, o którym będzie mówić cała Polska.

Materiał reklamowy partnera. 18+. Hazard wiąże się z ryzykiem uzależnienia. Graj odpowiedzialnie. uzaleznieniabehawioralne.pl
Aktualizacja: najnowsze wieści przed finałem
Sytuacja wokół wielkiego finału żyje z godziny na godzinę. Najnowszą relację w sprawie meczu Mai Chwalińskiej przekazuje TVN24:
Cała droga do finału — mecz po meczu
Przed turniejem Chwalińska zajmowała dopiero 114. miejsce w rankingu WTA. Żeby w ogóle dostać się do drabinki głównej, musiała przejść trzy rundy kwalifikacji. A potem nie przegrała już ani jednego meczu. Oto jej droga:
Kwalifikacje
Q1: Maja Chwalińska – Alice Rame 6:0, 6:3
Q2: Chwalińska – Carole Monnet 6:0, 6:1
Q3: Chwalińska – Suzan Lamens 7:6 (4), 7:5
Turniej główny
1. runda: Chwalińska – Qinwen Zheng 6:4, 6:0 — wielka sensacja już na starcie, Chinka schodziła z kortu we łzach.
2. runda: Chwalińska – Elise Mertens (nr 23) 6:4, 6:0
3. runda: Chwalińska – Maria Sakkari 1:6, 6:3, 6:2 — pierwszy przegrany set w turnieju i charakter w odpowiedzi.
1/8 finału: Chwalińska – Diane Parry 6:3, 6:2
Ćwierćfinał: Chwalińska – Anna Kalinska (nr 22) 7:6 (3), 6:3
Półfinał: Chwalińska – Diana Sznajder (nr 25) 7:6 (4), 6:4
Dziewięć zwycięstw z rzędu. Pokonała po drodze cztery zawodniczki z czołówki rankingu i nie dała się złamać nawet wtedy, gdy przegrywała seta z Sakkari. To dlatego cały tenisowy świat mówi dziś o Polce — a jej historia trafiła na czołówki WTA, CNN i światowych mediów.
„Nie mam sponsora, to cała historia” — zagadka strojów Chwalińskiej
Kibice szybko zauważyli coś nietypowego: Maja w niemal każdym meczu wychodziła na kort w innym stroju, w dodatku przez pierwsze mecze bez żadnego logo sponsora — co na tym poziomie jest rzadkością. Internet zaczął szukać drugiego dna. Na konferencji prasowej padło wprost pytanie o te zmieniające się outfity.
Chwalińska tylko się uśmiechnęła i odpowiedziała szczerze: „Tu nie ma żadnej historii. Po prostu nie mam sponsora technicznego”. Ta autentyczność rozbroiła media — nagranie z konferencji błyskawicznie rozeszło się po sieci:
Co ciekawe, sytuacja zmieniała się z meczu na mecz wraz z kolejnymi zwycięstwami. Przez pierwsze spotkania Maja grała w „czystej” koszulce, a dopiero po wygranej z Sakkari na jej stroju pojawiło się logo XTB, a w kolejnym meczu dołączył następny sponsor. Wielki tenis sam zapukał do jej drzwi. Po tym, jak w jednym z wywiadów wspomniała o kosztach hotelu przy nieoczekiwanie długim pobycie w Paryżu, marka Oshee publicznie zadeklarowała, że pokryje pobyt Mai i jej mamy — i została jej nowym sponsorem.
Instagram Chwalińskiej: z 24 tysięcy do ćwierć miliona obserwujących
Najlepiej skalę tego fenomenu widać w mediach społecznościowych. Przed turniejem profil Mai Chwalińskiej na Instagramie obserwowało około 24 tysiące osób. W finałowym tygodniu licznik eksplodował i przekroczył już 248 tysięcy obserwujących — to ponad dziesięciokrotny wzrost w zaledwie dwa tygodnie, a liczba rośnie z godziny na godzinę.

Profil @majachwalinska na Instagramie — 248 tys. obserwujących i wciąż rośnie.
To nie tylko liczby z Instagrama. Wartość medialna publikacji o Chwalińskiej (AVE) za okres turnieju sięgnęła rekordowych 68 milionów złotych, a jej strona na Wikipedii w jeden dzień zanotowała ponad 32 tysiące wyświetleń — kilkukrotnie więcej niż wcześniejszy rekord. Maja Chwalińska z anonimowej kwalifikantki stała się jedną z najgorętszych postaci polskiego sportu.
Rywalka w finale: Mirra Andriejewa
W sobotnim finale Chwalińska zmierzy się z 19-letnią Mirrą Andriejewą, rozstawioną z numerem 8. Dla młodej Rosjanki będzie to również pierwszy finał wielkoszlemowy w karierze, więc obie zawodniczki zagrają o historyczny, pierwszy tytuł.
Stawka jest ogromna: jeśli Chwalińska wygra, zostanie dopiero drugą tenisistką w Erze Open, która sięgnęła po wielkoszlemowy tytuł, przechodząc przez kwalifikacje — po Emmie Raducanu (US Open 2021). W rankingu WTA Polka awansuje z trzeciej setki nawet w okolice 14. miejsca w razie zwycięstwa. Niezależnie od wyniku to już życiowy sukces — także finansowy, o czym za chwilę.
Ile Maja Chwalińska zarobiła na Roland Garros? Tyle zabierze fiskus
Sam awans do finału to dla Mai zarobek życia. Za grę w finale Roland Garros 2026 ma już zagwarantowane 1,4 mln euro brutto (około 5,9 mln zł) — i tej kwoty nikt jej nie odbierze niezależnie od sobotniego wyniku. Co dalej?
Jeśli przegra finał: zostaje przy 1,4 mln euro (~5,9 mln zł) brutto.
Jeśli wygra: zgarnia 2,8 mln euro (~11,9 mln zł) brutto — czek dla mistrzyni Roland Garros.
I tu zaczynają się schody, bo to kwoty brutto. We Francji nagrody sportowców opodatkowane są wyjątkowo wysoko — do tamtejszego fiskusa trafia około 45% premii. W praktyce oznacza to, że:
z gwarantowanych 1,4 mln euro francuski urząd skarbowy zabierze około 630 tys. euro (~2,7 mln zł) — na rękę zostaje jej około 770 tys. euro (~3,3 mln zł);
gdyby sięgnęła po tytuł, z 2,8 mln euro w podatkach przepadłoby nawet około 1,26 mln euro (~5,3 mln zł) — netto „tylko” około 6,5 mln zł.
Innymi słowy: niemal połowa nagrody Mai Chwalińskiej znika, zanim w ogóle trafi na jej konto. Do tego dochodzi jeszcze rozliczenie w Polsce — i choć dzięki umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania zawodniczka nie zapłaci pełnej daniny drugi raz, sama skala francuskiego podatku rozpala dyskusję kibiców. Bo wniosek jest gorzki: na turnieju życia Polki i tak najwięcej „zarabia” fiskus.
Co Chwalińska już wygrała — niezależnie od finału
Choć w sobotę będzie underdogiem, Maja Chwalińska już teraz jest wielką wygraną tego turnieju:
Pierwsza kwalifikantka w historii Roland Garros w finale.
Skok w rankingu WTA ze 114. miejsca w okolice czołowej „20”.
Ponad 1,4 mln euro premii i komplet sponsorów, których wcześniej nie miała.
Rekordowe zainteresowanie medialne i eksplozja zasięgów w social mediach.
To historia o ciężkiej pracy, cierpliwości i wierze w siebie wbrew rankingowi. Dokładnie taka, jaką w sporcie kochamy najbardziej.
Zobacz też: ten sam weekend to prawdziwe święto polskiego sportu — w nocy z soboty na niedzielę w Las Vegas o trzecie zwycięstwo w UFC bije się niepokonany Iwo Baraniewski. Sprawdź zapowiedź walki Baraniewski – Tafa: bilanse, historia Polaka i gdzie oglądać.
Lubisz emocje, które niesie wielki tenis? Śledź nasze najnowsze newsy i analizy, a przed sobotnim finałem sprawdź typy i kursy na mecz Chwalińska – Andriejewa w naszych pakietach. Trzymajmy kciuki — Maja jest o jeden mecz od historii! 🇵🇱









