Osman Bukari, młody skrzydłowy Widzewa, wygląda na nieudany transfer. Zamiast być gwiazdą Ekstraklasy, Bukari wydaje się być zbyt słaby, aby grać na tym poziomie.
Osman Bukari: dlaczego jego transfer okazał się pomyłką?
Osman Bukari nie jest pewnie aż tak słaby, jak go malują. Nie jest też oczywiście tak dobry, jak powinna sugerować kwota wydana na niego pół roku temu. Jest natomiast koszmarnie niedopasowany do potrzeb Widzewa i wymagań Ekstraklasy, czego nie mogą przykryć nawet przebłyski w sparingach.
Widzew powinien przyznać się do błędu
Bo jak wytłumaczyć ludziom, że ten świetny skrzydłowy wart takich pieniędzy, których w Ekstraklasie nie był wart jeszcze nikt? Krok wstecz w kwestii tego transferu, to zarazem krok w kierunku przyznania się do błędu i zdrowszej polityki kadrowej.
Alternatywa dla Bukariego
Obsada skrzydeł absolutnie nie powala, alternatywą dla Bukariego są na dziś Baena i Akere – na kimś trzeba było swoją wiarę opierać. Nic dziwnego, że teraz ktoś za odchodzącym do Serbii skrzydłowym wzdycha.
Co na razie wiemy o Bukarim z pierwszej ręki?
Co na razie wiemy o Bukarim z pierwszej ręki? Po pierwsze – w ubiegłym sezonie nie grał u Vukovicia. Czemu miałby grać teraz? Trener Widzewa ewidentnie nie widział go w swoich planach, może faktycznie zorientował się, że Bukari jest zwyczajnie słabszy od Baeny czy wciskanego siłą na skrzydło Kornviga.








