Amanda Anisimova bardzo dobrze odnajduje się na trawie i ta nawierzchnia wyraźnie jej sprzyja. Rok temu doszła do finału Wimbledonu, a w tegorocznej edycji również prezentuje się solidnie. W drugiej rundzie stoczyła wymagający mecz z Sofią Kenin, który wygrała po tie-breaku w trzecim secie. Popełniała sporo błędów, ale świetnie nadrabiała to serwisem. Aż 20 asów mówi samo za siebie.
Madison Keys też przyjechała do Londynu w dobrej formie. Przed Wimbledonem wygrała turniej w Eastbourne, a w dwóch pierwszych meczach straciła tylko jednego seta. Jej serwis i forehand potrafią robić ogromną różnicę, więc na pewno nie będzie łatwą rywalką.
Mimo wszystko bardziej przekonuje mnie Anisimova. W wymianach wygląda stabilniej, bardzo dobrze returnuje i w ostatnich miesiącach wyraźnie rozwinęła swoją grę. Na plus działa też fakt, że wygrała ich ostatni bezpośredni mecz podczas WTA Finals w 2025 roku. To może dać jej trochę pewności siebie przed kolejnym starciem.
